W 2008 roku, Jadwiga Hajdo z powodów rodzinnych musiała powrócić do swojej rodzinnej wsi, gdzie otaczały ją złociste pola, dzikie zielone bory i barwnie ukwiecony ogród. Każdego dnia udawała się na spacer, aby obcować z przyrodą i podziwiać jej urok. Świt i zmierzch, dzień i noc, lato i zima, słońce i deszcz, błękit nieba i mgła, rosa i szron – każda z tych rzeczy wywarła na niej wpływ. Szczególnie zaintrygowały ją połyskujące kropelki rosy, które skłoniły ją do kropkowania obrazów. Było to możliwe wyłącznie z użyciem akryli, toteż dokonała zmian i rozpoczęła swą przygodę ze sztuką abstrakcyjną.